Autakra, historia pewnej włóczęgi

K. Północna

Co w tym takiego dziwnego, że z Polski? A jednak. Dziś ciężko to sobie wyobrazić, ale gdy udzielali takiej odpowiedzi gdzieś w okolicach Lucerny, to u kierowcy budziło się nieopisane zdziwienie. Może obrazkiem zbliżonym byłoby, gdyby dzisiaj znudzony kierowca hurtowni z Wągrowca jechał do Piły, zatrzymał się na stacji benzynowej i wziął przy okazji dwóch egzotycznych autostopowiczów. Pyta ich skąd są, a oni mu mówią z Korei Północnej.

– Z Korei? – dziwi się niezmiernie, i zaraz dodaje: – Ale chyba z Południowej?

– Nie, z Północnej. [...] Pyta pan, jak jest w Korei? No cóż, nieco inaczej niż tu. Wychowaliśmy się bez Coca-Coli, z dwoma kanałami w telewizji, gdzie leciały głównie transmisje z posiedzeń i obrad przewodniej partii. Telefony niby istnieją, ale są mało przydatne. W dzieciństwie bawiliśmy się patykami i kapslami. Czasem piłką, gdy ktoś dostał na urodziny. Ale krótki był jej żywot na porowatym, asfaltowym boisku. Nikt przez całe nasze życie nie mógł wyjeżdżać z kraju bez pozwolenia. Dla dobra społeczeństwa milicja, dzielne ramię partii, mogła wyrywać bez pytania reakcyjnych oszołomów stanowiących chorą tkankę narodu. Teren przygraniczny był zaminowany, a do tych, co się zbliżyli, bez pytania strzelano. Ale teraz jest już znacznie lepiej, w sklepach można kupić żywność bez kartek. Ma pan jeszcze jakieś pytania?

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *